Książka Michała Kamińskiego to małość nad małościami

Przemyślenia dotyczące Zbigniewa Ziobry, które objawił w swojej niezbyt grubej książce Michał Kamiński to personalny atak i odwieczna nienawiść do prezesa Solidarnej Polski. To stek różnych dywagacji, które ciężko skomentować.

Zbigniew Ziobro był zawsze bardzo silnym i bardzo pragmatycznym politykiem, w szczególności jeśli chodzi o jego działalność w Ministerstwie Sprawiedliwości. Dzisiaj wiele jego projektów funkcjonuje bardzo dobrze. Przypomnę kilka jego świetnych reform, chociażby dozór elektroniczny czy nagrywanie rozpraw sądowych. To wszystko zapoczątkowane przez Zbigniewa Ziobrę było i jest kontynuowane ponad podziałami. Fakty mówią same za siebie.



Każdy sądzi sam po sobie. Nie inaczej jest w tym przypadku z Michałem Kamińskim. Świadczy to o totalnej małości tego człowieka. Dla mnie poza jątrzeniem, grami i gierkami różnego rodzaju w partii i nie tylko, nie zapisał się żadną jakąś specjalną działalnością, która by mnie powaliła z nóg. Jako gracz, jako osoba, która cynicznie rozgrywała pewne kwestie, na pewno nie zanotowałam go w pamięci jako polityka, któremu chodziło o Polskę.

Zawsze jest tak, że atakują ci co są po prostu słabi i nie mają nic do powiedzenia. A jeśli przyszło by im coś merytorycznego do powiedzenia zamilkliby na wieki.
Ta książka jest krzykiem rozpaczy Michała Kamińskiego i naprawdę uważam, że to koniec jego kariery politycznej. To już czas najwyższy.
Pan Michał Kamiński jest chyba jakąś kiepską wróżką. Karkołomnie wróży z fusów bądź ewentualnie z jakichś innych niesprawdzonych rzeczy.

Ja sama jestem w formacji Zbigniewa Ziobry, gdyż stanęłam w sprzeciwie do decyzji Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości, o wykluczeniu z partii Zbigniewa Ziobry, ale nie jego samego. Także Tadeusza Cymańskiego i Jarosława Kurskiego.

Tą decyzję nadal uważam za niesłuszną, gdyż to nie my podzieliliśmy prawicę, my zostaliśmy po prostu z niej wykluczeni.

Gdybym uznała, że Zbigniew Ziobro ma "same wady Jarosława Kaczyńskiego, ale nie ma jego zalet", "brak mu charyzmy" czy "stanął on na czele projektu politycznego, któremu się nie uda" nie podpisywałabym się swoim nazwiskiem pod projektem Solidarna Polska.
Trwa ładowanie komentarzy...